Najgorsza rzecz dla hodowcy gdy wyczekane szczenię, którego własnoręcznie przyjął na świat i nad którym czuwał 24 godziny na dobę przedwcześnie odchodzi. Maleńka córeczka Lejduni, którą dzieci nazwały Coleen, umarła dzisiaj popołudniu, w siódmej dobie życia. Trzy ostatnie dni spędziliśmy wraz z lekarzami weterynarii na intensywnej walce o jej życie i niestety przegraliśmy. Szczególnie jest nam przykro z powodu wspaniałej rodziny, oczekującej na tą gwiazdeczkę od ponad dwóch miesięcy.